Czasem jak każdy (chyba?!?) gotujący, a i gotująca raczej też, chociaż kobiety są rzekomo bardziej "ułożone", - miewam napady zjedzenia czegoś nietypowego. Przeważnie dopada mnie to przed śniadaniem. Budzę się z zamiarem wypicia kawy, a pod kosmykami platynowego koloru strzechy na głowie buzują myśli: co by tu zjeść ale lekkiego, raczej pierwszy raz zrobionego. Pamięć do "zaplecza kuchenno-kulinarnego" mam raczej dobrą, wiem co mam w lodówce i poza nią, ułożenie menu nie zabiera mi dużo czasu. Następują tylko zamiany , podmiany składników. Czasem okazuje się, że "prochu nie wymyśliłem", bo coś podobnego już wymyślili inni, lepsi ode mnie, ba nawet nadali temu nazwę, do czego niestety nie mam głowy. Po prostu nie zaśmiecam sobie głowy nazwami. Robię coś co uważam że powinno mi smakować, rodzince również i albo wklepuję klawiaturą w "komputerowy pamiętnik" by kiedyś opublikować (przed publikacją minimum cztery razy muszę zrobić, ale dziś złamałem zasadę !), lub usuwam jako niezbyt udany.
Jeśli znajdę coś podobnego, już z nazwą, nie daj Boże, to porównuję, i podejmuję decyzję: publikować ze swoją nazwą, czy z dopiskiem a'la, czy też " ... wg. Kazika".,. chociażby po to by uniknąć posądzenia o plagiat.
Tym razem jest to "Śniadanie moje sobotnie" (pod nazwa robocza), wykonane z takich składników, zaznaczam, że tylko jajko nie jest z własnej działki, niestety, trzymanie kur jest zbyt "upierdliwym" zajęciem.
Składniki.
* 1 papryka czerwona;
* 1 papryka biała/żółta (ta już zmieniła kolor);
* 6-7 szalotek;
* 1 ząbek czosnku;
* 1/4 - 1/3 papryki "Peperoni" (ostrej);
* kilka listków i kwiatów(!) świeżej bazylii (użyłem zwyką i grecką);
* pół łyżeczki świeżego majeranku;
* 8-10 pomidorków koktajlowych , 2-3 miksujesz reszta na talerzu, w całości;
* szczypta soli;
* 1 jajko;
* pół łyżeczki masła;
* 1 bułka "grahamka";
* kilka listków cykorii, ale z usuniętą częścią grubszą nerwu (zbyt gorzka).
Wykonanie.
Grahamkę pokrój , przyszykuj nieco masła, jak na załączonym obrazku ...
Zmiksuj wszystkie składniki, na talerzu pognieć widelcem jajko, ...zresztą widać co dalej ...
SMACZNEGO.
Kochanie, miłość i gotowanie jest sztuką, której uczymy się przez całe życie, a i tak umieramy będąc tylko uczniami.
niedziela, 22 września 2013
poniedziałek, 9 września 2013
Ryby i ...
Sobotni wypad mój na ryby nie zapowiadał się większym sukcesem, zresztą zgodnie z kalendarzem wędkarskim, jak i moimi notatkami. Poprzednie dni były ciekawsze, tak obfite, że kolacje mieliśmy z "głowy", nierzadko z nadmiarem. Tu muszę zaznaczyć: jesteśmy z żoną smakoszami świeżo złowionych i usmażonych od razu ryb. Jedyne przyprawy to sól kamienna/morska i pieprz ziołowy(!), panierka z mąki żytniej/razowej, olej do smażenia. Do tego kromka suchego chleba, bez względu na ilość ryb.
Jak nadmieniłem, sukcesu nie było, nie był to dzień dobrych brań do tego dość silny wiatr w twarz, co za tym idzie duża fala, a na dodatek potężne, napływające "pola" rzęsy.
Wynik: po prawie siedmiu godzinach kilkanaście płoci i krąpi, ale wypoczynek na łonie natury jak zwykle udany.
Tuż przed końcem mojego wędkowania zjawili się goście, rodzina łabędzi, którą zresztą znałem już " z widzenia" z poprzednich wypadów. Jako że nie byłem głodny, bo kiełbasę zjadłem z moją ulubioną, surową papryką, pozostało mi kilka kromek chleba co stało się poczęstunkiem dla przepływających gości.
Reakcją głowy rodziny był charakterystyczny syk i ruch skrzydeł, a moja słowna to "... nie mam zamiaru z tobą walczyć, ale poczęstować chciałem was chlebem, soli nie dam bo nie mam...". I tu dziwna rzecz; Pan Białopióry przekręcił lekko swoja dostojna główkę, poczekał aż dorzucę chleba (podrzuciłem do wody niemal pod swoje stopy(!) chyba przywołał rodzinkę, a ja wziąłem się do krojenia złowionych ryb, bo w całości raczej ciężkie byłyby do konsumpcji (nie znam parametrów przełyku łabędzi). Kawałki ryb wrzucone do wody szybko tonęły, ale świadomie rzucałem je tuż przy brzegu, na głębokość 50-80 cm z czym goście sobie poradzili, co widać na zdjęciach, które robiłem "komórką". Jako zanętę używam pszenicę gotowaną i kukurydzę, a że jej też nieco pozostało, wrzuciłem ją tuż na skraju wody, co zostało przyjęte dość entuzjastycznie.
Rodzinka podpływała tuż koło mnie i posilała się (ku mojemu zadowoleniu) tylko "tata" na początku pilnował (sycząc przy tym!)dość dokładnie, ale po chwili razem z małżonką doszli do wniosku, że "... ten dwunożny, na krześle jest w porzo i dzieciom nie grozi nic z jego strony ..." i już spokojnie odpłynęli na odległość kilku metrów.
Tyle pisania, reszta do oglądania.
Jak nadmieniłem, sukcesu nie było, nie był to dzień dobrych brań do tego dość silny wiatr w twarz, co za tym idzie duża fala, a na dodatek potężne, napływające "pola" rzęsy.
Wynik: po prawie siedmiu godzinach kilkanaście płoci i krąpi, ale wypoczynek na łonie natury jak zwykle udany.
Tuż przed końcem mojego wędkowania zjawili się goście, rodzina łabędzi, którą zresztą znałem już " z widzenia" z poprzednich wypadów. Jako że nie byłem głodny, bo kiełbasę zjadłem z moją ulubioną, surową papryką, pozostało mi kilka kromek chleba co stało się poczęstunkiem dla przepływających gości.
Reakcją głowy rodziny był charakterystyczny syk i ruch skrzydeł, a moja słowna to "... nie mam zamiaru z tobą walczyć, ale poczęstować chciałem was chlebem, soli nie dam bo nie mam...". I tu dziwna rzecz; Pan Białopióry przekręcił lekko swoja dostojna główkę, poczekał aż dorzucę chleba (podrzuciłem do wody niemal pod swoje stopy(!) chyba przywołał rodzinkę, a ja wziąłem się do krojenia złowionych ryb, bo w całości raczej ciężkie byłyby do konsumpcji (nie znam parametrów przełyku łabędzi). Kawałki ryb wrzucone do wody szybko tonęły, ale świadomie rzucałem je tuż przy brzegu, na głębokość 50-80 cm z czym goście sobie poradzili, co widać na zdjęciach, które robiłem "komórką". Jako zanętę używam pszenicę gotowaną i kukurydzę, a że jej też nieco pozostało, wrzuciłem ją tuż na skraju wody, co zostało przyjęte dość entuzjastycznie.
Rodzinka podpływała tuż koło mnie i posilała się (ku mojemu zadowoleniu) tylko "tata" na początku pilnował (sycząc przy tym!)dość dokładnie, ale po chwili razem z małżonką doszli do wniosku, że "... ten dwunożny, na krześle jest w porzo i dzieciom nie grozi nic z jego strony ..." i już spokojnie odpłynęli na odległość kilku metrów.
Tyle pisania, reszta do oglądania.
piątek, 6 września 2013
Coś na deser
Miał być przepis, ale ciasto francuskie robiłem wg przepisu z internetu, z dawno wydrukowanej kartki. Niestety, podczas "docinania kartki do formatu", któraś z moich Trzech Pomarańczy, uważając że link jest niepotrzebny, dokonała jego "amputacji". Nie chcąc być posądzony o plagiat, przepisu na ciasto nie podaję, a ciasteczka z jabłkami posypane lekko po wierzchu cukrem i tuż po wyjęciu z piekarnika cynamonem prezentuję niżej. Łącznie było czterdzieści siedem ciastek, a tak wyglądały.
niedziela, 1 września 2013
Karkówka duszona
Miał
być grill z karkówką oczywiście , a nie z jakąś typową
kiełbaską o wątpliwej zawartości mięsa. Mięso zostało
zaprawione na grillowanie (jedną z odmian własnej zaprawy) jak należy,
ale pogoda w sobotę nie dopisała, a i prognoza niedzielna była
wielkim znakiem zapytania. Pozostało obiadowanie domowe, zamiast na
łonie natury.
W
taki to (jak zwykle?) sposób powstał nowy przepis. Chociaż nie tak
całkiem nowy, bo jak każdy przepis nie wymagający wymyślnych
dodatków, tak i ten zawiera w sobie wiele elementów z innych moich
przepisów, jednakże różniących się smakiem, czyli jednak nowy. Ale poplątałem wszystko, żeby dojść do filozoficznego (?!) wniosku: powstał nowy przepis.
Jak
mawiała moja śp. Mama, co brzmiało mniej więcej tak: „ ...
synku, staraj się z tego samego za każdym razem robić coś
innego”. No i wziąwszy sobie do serca Mamy instrukcje,
zaczynałem od śledzi, [w dalszym ciągu eksperymentuję na
nich(!)], eksperyment dziś na karkówce, którą podałem z białą kaszą gryczaną.
Składniki.
*
4 plastry karkówki ( grubosci 1,5-2 cm)j;
* 1 papryka zielona;
* 1 papryka czerwona;
* 1 duża cebula;
* po 1 łodyżce świeżych: mięty, bazylii, rozmarynu, majeranku;
* 1 duży ząbek czosnku;
* pół łyżeczki kopru suszonego (lub 1 świeżego);
* 5 ziaren jałowca;
* 1 papryka zielona;
* 1 papryka czerwona;
* 1 duża cebula;
* po 1 łodyżce świeżych: mięty, bazylii, rozmarynu, majeranku;
* 1 duży ząbek czosnku;
* pół łyżeczki kopru suszonego (lub 1 świeżego);
* 5 ziaren jałowca;
*
4-5 liści laurowych;
* 1 łyżeczka majeranku suszonego;
* 3-5 dag masła klarowanego;
* 1 łyżeczka majeranku suszonego;
* 3-5 dag masła klarowanego;
*
1-2 łyżki oleju z ryżu;
*
1 łyżeczka papryki mielonej słodkiej;
*
¼ łyżeczki chili (lub papryki
ostrej);
*
ok 1 łyżki majzeny (skrobia kukurydziane);
* sól, pieprz ziołowy, szczypta kminu (nie kminku!)mielonego;
* 1- 2 szt świeżego ogórka (15-20 cm).
* sól, pieprz ziołowy, szczypta kminu (nie kminku!)mielonego;
* 1- 2 szt świeżego ogórka (15-20 cm).
Wykonanie.
Karkówkę
z obu stron posól, posyp pieprzem ziołowym, majerankiem i kminem, potłucz "szpilo-tłuczkiem"
odstaw w chłodne miejsce, na kilka godzin, nawet na noc.
odstaw w chłodne miejsce, na kilka godzin, nawet na noc.
Pokrojoną
w grube piórka ( wzdłuż na 8) cebulę i w dowolne piórka paprykę,
podsmaż razem na maśle (najlepiej w woku), równolegle na drugiej
patelni podsmażaj na oleju mięso,
na możliwie największym płomieniu. Pod woka podłóż płytkę dystansową,
przełóż do woka podsmażone mięso razem z tłuszczem, przykrywając je cebulą i papryką. Dodaj liście i jałowiec,
podlej nieco wody na wysokość mięsa, przykryj, duś ok.15 minut.
na możliwie największym płomieniu. Pod woka podłóż płytkę dystansową,
przełóż do woka podsmażone mięso razem z tłuszczem, przykrywając je cebulą i papryką. Dodaj liście i jałowiec,
podlej nieco wody na wysokość mięsa, przykryj, duś ok.15 minut.
Wsyp
do szklanki skrobia,
papryki mielone, koper suszony(świeży), posiekany drobno czosnek wlej do pełnej objętości wodę, wymieszaj całość i wlej do woka, dodaj świeże zioła (możesz użyć susz ziół), całość w woku powinna być pokryta sosem. Przykryj i duś kolejne 15 minut. Zdejmij z ognia, wrzuć pokrojony w półplasterki ogórek,
przed krojeniem pozbawiając go nasion, wymieszaj,
jeśli trzeba dopraw całość solą. Gotowe do serwowania.
papryki mielone, koper suszony(świeży), posiekany drobno czosnek wlej do pełnej objętości wodę, wymieszaj całość i wlej do woka, dodaj świeże zioła (możesz użyć susz ziół), całość w woku powinna być pokryta sosem. Przykryj i duś kolejne 15 minut. Zdejmij z ognia, wrzuć pokrojony w półplasterki ogórek,
przed krojeniem pozbawiając go nasion, wymieszaj,
jeśli trzeba dopraw całość solą. Gotowe do serwowania.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Zapiekanka z mięsem (Köttfärspaj)Birgitty
Podczas krótkiego pobytu u zamorskiej rodzinki wspaniała Pani Domu sporządzała doskonałe szwedzkie przysmaki, w tym jeden pozwoliła mi sporządzić własnoręcznie, bacznie obserwując moje zmagania z rybną "aromatyczną" zawartością puszki. Przepis wstawiłem wcześniej.
Dzisiaj wstawiam Jej specjał, przez Nią wykonany , przyznając bez kokieterii, że jest to naprawdę doskonałe danie, nie tylko jako przekąska.
Składniki.Proporcje dla 5 osób
Ciasto:
* 30dag mąki pszennej;
* 12,5 dag masła;
* 2-3 łyżki stołowe zimnej wody.
Wypełnienie:
* 40 dag mięsa mielonego (dowolne);
* 2 łyżki masła;
* 2 średnie cebule;
* 20 dag pokrojonych w cienkie plasterki pieczarek;
* 1 owoc papryki;
* ½ łyżeczki soli;
* -pieprz do smaku;
* 3 jajka;
* 300 ml śmietany;
Dzisiaj wstawiam Jej specjał, przez Nią wykonany , przyznając bez kokieterii, że jest to naprawdę doskonałe danie, nie tylko jako przekąska.
Składniki.Proporcje dla 5 osób
Ciasto:
* 30dag mąki pszennej;
* 12,5 dag masła;
* 2-3 łyżki stołowe zimnej wody.
Wypełnienie:
* 40 dag mięsa mielonego (dowolne);
* 2 łyżki masła;
* 2 średnie cebule;
* 20 dag pokrojonych w cienkie plasterki pieczarek;
* 1 owoc papryki;
* ½ łyżeczki soli;
* -pieprz do smaku;
* 3 jajka;
* 300 ml śmietany;
*
½ łyżeczki majeranku, lub bazylii;
* 20 dag sera żółtego startego na grubo.
* 20 dag sera żółtego startego na grubo.
oraz:
forma
aluminiowa do zapiekanek (foto) lub tortownica śr. 25 -30 cm
Wykonanie.
Z
podanych składników zagnieć ciasto, masło uprzednio doprowadzając
do stanu półpłynnego. Zawiń w folię, wstaw do lodówki na 30
minut.
Mięso przesmaż z połową tłuszczu aż porozdziela się na drobne grudki; osobno przysmaż na reszcie masła; cebulę, dodaj pieczarki, oba składniki podsmaż nieco, odparowując sok z pieczarek.
Mięso przesmaż z połową tłuszczu aż porozdziela się na drobne grudki; osobno przysmaż na reszcie masła; cebulę, dodaj pieczarki, oba składniki podsmaż nieco, odparowując sok z pieczarek.
Połącz
mięso z pieczarkami i cebulą, dodaj pokrojoną w cienkie piórka
paprykę, dopraw solą, pieprzem, dodaj majeranek lub bazylię,
wymieszaj dokładnie całość, dodaj ¾
ilości sera, wymieszaj.
Formę
do zapiekania wyłóż rozwałkowanym ciastem, wypełnij sporządzonym
farszem.
Roztrzep
dokładnie śmietanę z jajkami dodaj pozostały ser, wylej na farsz,
rozprowadź równomiernie.
Zapiekaj
ok. 45 minut w temperaturze 200 º
C,
w dolnej części piekarnika.
niedziela, 25 sierpnia 2013
Nektary winogronowe
Pośród wielu przetworów nie powinno zabraknąć nektarów owocowych. Nie soków z sokownika, które właściwie są rozcieńczonym, mimo wszystko, sokiem z owoców. Nektar, jaki proponuję zawiera wyłącznie owoce, które po dodaniu miodu, który proponuję jako dosłodzenie, jest doskonałym uzupełnieniem diety jesienno zimowej.
Do takiego wykorzystania owoców kilka lat temu skłonił mnie większy zbiór własnych winogron, który już przeszedł w stały repertuar przetworów. Pierwszy raz, przyznaję, robiłem z cukrem, wersja z miodem okazała się, smakowo nawet, dużo lepsza.
Dysponując "barwnymi" również smakowo różnymi odmianami pokusiłem się o trzy rodzaje nektarów, a każdy z nich był doskonały i znikał dość szybko.
Składniki.
Do takiego wykorzystania owoców kilka lat temu skłonił mnie większy zbiór własnych winogron, który już przeszedł w stały repertuar przetworów. Pierwszy raz, przyznaję, robiłem z cukrem, wersja z miodem okazała się, smakowo nawet, dużo lepsza.
Dysponując "barwnymi" również smakowo różnymi odmianami pokusiłem się o trzy rodzaje nektarów, a każdy z nich był doskonały i znikał dość szybko.
Składniki.
*
dowolna ilość winogron, o jak największej zawartości cukru;
*
cukier;
opcjonalnie
(zalecam wariant dosładzania jaki podaję niżej, w „wykonaniu”);
*
miód.
Wykonanie.
Winogrona
w kiściach umyj, poobrywaj z łodyg,, przetrzyj na surowo (!).
Jeśli
uważasz , że przecier jest za mało słodki, możesz dosłodzić
cukrem, rozlej do dowolnych słoików, lub butelek o szerszej szyjce,
pasteryzuj w temp 80 – 85 º
C
chociaż ja dosładzanie stosuję dopiero przed spożyciem. Dodaję
wówczas do nektaru miód i miksuję, a to dla zachowania wartości
miodu, bowiem miód staje się zwykłym cukrem w temp. pow. 40 º
C czyli podczas pasteryzacji, dlatego nie zalecam jego użycia przed
pasteryzacją.
sobota, 17 sierpnia 2013
Schab na jarzynach
Schab na polskim stole jest niemal mięsem tradycyjnym, chociaż raczej podajemy go przeważnie jako kotlet panierowany.
Proponuję odejście od tradycji i dziś serwuję schab w otoczeniu jarzyn z naszego krajowego rynku, a nawet działki.
Składniki.
* 4 plastry schabu (1,5 – 2 cm);
* 10 dag marchwi;
* 10 dag pasternaku (może być pietruszka);
* 2-3 średnie cebule;
* 2 -3 owoce papryki czerwonej lub żółtej;
* 1 średni por;
* kilka małych różyczek kalafiora;
* 1 kostka bulionu grzybowego;
* 4 liście laurowe;
* 3-4 ziarna jałowca;
* ¼ łyżeczki majeranku;
* ok ¾ szklanki szczypiorku;
* 1 łyżeczka sosu sojowego, lub maggi;
* 1 łyżeczka oleju (najlepiej w rozpylaczu);
* 1 łyżka oliwy lub margaryny do smażenia;
* - sól, pieprz czarny;
* - ok. ½ szkl.gorącej(wrzątek) wody.
Wykonanie.
Proponuję odejście od tradycji i dziś serwuję schab w otoczeniu jarzyn z naszego krajowego rynku, a nawet działki.
Składniki.
* 4 plastry schabu (1,5 – 2 cm);
* 10 dag marchwi;
* 10 dag pasternaku (może być pietruszka);
* 2-3 średnie cebule;
* 2 -3 owoce papryki czerwonej lub żółtej;
* 1 średni por;
* kilka małych różyczek kalafiora;
* 1 kostka bulionu grzybowego;
* 4 liście laurowe;
* 3-4 ziarna jałowca;
* ¼ łyżeczki majeranku;
* ok ¾ szklanki szczypiorku;
* 1 łyżeczka sosu sojowego, lub maggi;
* 1 łyżeczka oleju (najlepiej w rozpylaczu);
* 1 łyżka oliwy lub margaryny do smażenia;
* - sól, pieprz czarny;
* - ok. ½ szkl.gorącej(wrzątek) wody.
Wykonanie.
Płaty
mięsa posmaruj lekko z obu stron sosem sojowym/maggi, posyp lekko
pieprzem oraz solą, spryskaj/posmaruj z obu stron olejem, potraktuj szpilkowym siekaczem do mięs i odłóż.
Marchew,
pasternak/pietruszkę pokrój w słupki, pora w krążki, cebulę w
piórka, paprykę w paski, wrzuć wszystkie składniki do woka z
tłuszczem, wraz z liśćmi i pogniecionym jałowcem, podsmażaj na
silnym płomieniu, mieszając co chwilę, aż do lekkiego
zbrązowienia niektórych składników. Wlej
rozpuszczoną kostkę bulionu, wymieszaj, posyp szczypiorkiem, połóż
na wierzch lekko posypane solą różyczki kalafiora,
duś na
minimalnym ogniu, pod przykryciem (i najlepiej na płytce
dystansowej) 10-15 minut (kalafior półtwardy), dodaj majeranek,
przykryj na 3 – 5 minut.
W
międzyczasie na patelni grillowej obsmaż szybko kotlety.
Serwuj
z młodymi ziemniakami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















