Kilka lat temu zobaczyłem u kogoś, dziwne jak dla mnie wówczas urządzenie, o którym pomyślałem jako doskonałej podstawce do gorących garnków, patelni. Pełnym zaskoczeniem było dla mnie faktyczne zastosowanie tego urządzenia, o nazwie "pierożnica".
Urządzenie to przybyło do nas zza wschodniej granicy. Moje poszukiwania na rynku rodzimym nie dały rezultatu, ale ... na pewnym kulinarnym portalu (wówczas też tam byłem użytkownikiem), znalazła się Dziewczyna o nicku
Olek, dla której ten przedmiot stanowił zbędny balast w kuchni, ten jak i inny, do nieco wiekszych polskich przysmaków.
Za oba urządzenia podarowane mi bezinteresownie po raz kolejny składam Jej serdeczne podziękowanie, nieskromnie dedykując niniejszą instrukcję, z której mam nadzieję, skorzystasz też i Ty.
* * *
Zakładam, że ciasto masz już zrobione wg jednego z własnych przepisów, tylko teraz zrób nieco bardziej plastyczne, tzn. bardziej miękkie, elastyczne.
Narzędzia, przyrządy masz na (fot. 1-4).
(fot.1)
(fot.2)
(fot.3)
W siteczku na (fot.2 i 3) mąka do posypywania stolnicy i pierożnicy.
Na (fot. 3) widoczny leżący na misce z farszem grzybowym tubus, to maszynka do ciastek, tu wykorzystać ją możesz (jak ja) do innego celu, obok łyżeczka do wycinania gniazd nasiennych z jabłek, gruszek czy formowania kulek (dynia,ziemniak).
Dodatkowo nóż i widelec. Obok miski z farszem przygotuj szklankę z wodą i pędzelkiem dobrze odtłuszczonym jeśli był do tłuszczu używany. (Ja mam kilka pędzelków, każdy ma swoje przeznaczenie).
Wałki, patrz (fot.4); ten nacinany, użyj do wstępnego (fot.5) uformowania i równomiernego rozciągnięcia ciasta. (fot.4)
(fot.5)
Rób to z wyczuciem by nie porobić dziurek na wylot, następnie normalnym wałkiem rozwałkuj ciasto, raz jednej strony, raz z drugiej, nie przesadzaj z podsypką mąki. Oczywiście, ta uwaga dotyczy „raczkujących kucharzy”(ale ja też korzystam z tego waleczka). Ciasto winno mieć grubość (fot.6) ok. 1,5 mm i dość elastyczne (jak już wyżej wpisałem).
Na posypaną mąką obowiązkowo(!!), pierożnicę, najwygodniej przy pomocy sitka, ( tu położona jest na tacy, możesz do podłożenia użyć czystego arkusza papieru) kładziesz arkusz ciasta i lekko palcem wciskasz je w otwory, zaznaczając tym samym jednocześnie miejsca układania farszu.
Przy lekkiej wprawie możesz jedną ręka wyciskać farsz (1/2 skoku tłoka), (fot.7),a drugą, nożem lekko dociskać farsz. Jest to jednak sposób męczący dla jednej osoby.
(fot.6)
(fot.7)
Nałóż lepiej (ja tak zrobiłem) farsz we wszystkie zaznaczone miejsca(fot.7), a następnie nożem lekko spłaszcz nadzienie (fot.8)
Drugi sposób: to wykorzystując łyżeczkę nakładać do niej farsz, spłaszczając na łyżeczce i nożem zsuwać na miejsce.(fot.9-10), lub zrobić kuleczkę i dopiero wkładać na miejsce, sposób ten jest lepszym dla „nerwusów”, sam z tego sposobu też korzystam.
(fot.9)
(fot.10)
UWAGA, łyżeczkę możesz (jeśli farsz przykleja się do niej) lekko maczać w letniej wodzie (nie w naczyniu z pędzelkiem(!)
Tak jak w każdych pierogach uważasz na miejsca sklejania, tak tu uważaj, by farsz nie zachodził na przecięcia formy pierożnicy. Teraz rozwałkowujesz tak samo następny plaster ciasta, i pędzelkiem maczanym w wodzie smarujesz (fot.11) 
całą powierzchnię, trzeba robić to w miarę szybko, bo ciasto nasiąka i może się rozlecieć przy przekładaniu. Następnie, stroną nawilżoną, ten płat ciasta kładziesz na przygotowany już plaster z farszem.(fot.12)
Teraz wałkiem wypchnij powietrze spod ciasta, jednym lekkim przetoczeniem, przytrzymując nieco jedną stronę wierzchniej warstwy ciasta (fot.13)
następnie mocno dociskając (fot.14,15)
(fot.14)
(fot.15)
wycinaj uformowane pierożki (ten kaleki wałek używam jako "przyciskacz" jak na załączeniu, a w sezonie kiszenia kapusty jako ubijak w słoikach lub beczułce).
Usuń teraz nadwyżki ciasta(fot.16)
Jeśli do ciasta dostanie się kawałek farszu oderwij ten kawałek przed następnym wałkowaniem, na końcu możesz z tych odkładów zrobić jeden pieróg z pozostałym nadzieniem, lub makaronik ”zagrzybiony”.
Po odwróceniu formy uderzając lekko w dłoń, czasem trzeba kilka razy (fot.17,18), wytrząśnij pierożki z formy na podłożona tacę/papier z mąką,
(fot.17)
(fot.18)
po chwili w garnku ląduje 38 pierożków (fot.19), które po wypłynięciu gotujesz ok 3 minuty
(fot.19)
i wszystkie są całe... (fot.20).
(fot.20)
Po porządnym wystudzeniu (wrzucam do zimnej wody) i po odcedzeniu, lekkim obtoczeniu w oleju, potem wstępnym zamrożeniu najlepiej luzem na tacy (tak samo jak mrozi się truskawki czy inne owoce jagodowe), następnie włożeniu w woreczki i do zamrażalnika, masz gotową porcję 38 pierożków, lub dowolnie inną ilość, wg własnych jednorazowych potrzeb.
Co roku roku sam robię w ciągu trzech godzin takich 14 porcyjek, + obiad z trzech porcji jako wkładkę do rosołu dla Rodzinki, gdy robią to dwie osoby jest łatwiej.
WAŻNA UWAGA: nadwyżkę ciasta uzupełniasz od razu do pożądanej ilości na jeden plaster i wałkujesz. Nie odkładaj na koniec nadwyżek, ponieważ nawilżone ciasto pod koniec leżakowania będzie zbyt wodniste.
Wszelkie uwagi są dla mnie cenne, naniosę poprawki jeśli trzeba będzie, uzupełnię w miarę Twojej potrzeby. Pozdrawiam.